Na ile sposobów można powiedzieć kocham Cię?

Na ile sposobów można powiedzieć kocham Cię?


Czy wiecie na ile sposobów można powiedzieć KOCHAM CIĘ?

Komunikowanie się wydaje się takie proste. Mówisz i już, a jednak jak to zawsze bywa diabeł tkwi w szczegółach. Mimo, że mieszkamy w tym samym kraju i mówimy tym samym językiem – nie potrafimy się często dogadać, albo co gorsze nie potrafimy w ogóle rozmawiać.

Wiem coś o tym, bo jako introwertyczka musiałam przejść dłuuuuga drogę, by wyjść z mojej bezpiecznej „szafy” i zacząć się komunikować ze światem. Pewnie teraz powiecie: Co?! Introwertyczka?! Niemożliwe!!! A jednak…

 

Zawsze mówiłam: Wolę słuchać. Tylko samo słuchanie niestety nie wystarcza, aczkolwiek też jest ważne. Pewnie dlatego zrobiłam studia coachingowe, w końcu coach tylko pyta i słucha. Jak dla mnie rozwiązanie idealne.

Brak komunikacji był główną przyczyną moich damsko-męskich „nieporozumień”. Zresztą cały czas się uczę języka np. mojego męża. No, no… bez dziwnych skojarzeń proszę ;) Mój małżonek M, jest jednym z „czarnych” charakterów (jak sam o sobie mówi z dumą) w „Bosko Nieidealnej”. A tak naprawdę w książce nie ma jednoznacznych dobrych, czy złych. Ja także się tam nie wybielam… Po prostu prawdziwe życie, z jego różnymi odcieniami. Prawdziwi ludzie z ich emocjami, problemami, pęknięciami…

Ale wracając do „kocham Cię”… Jak można je powiedzieć? Kiedy Twój partner zrobi Ci śniadanie; przyniesie rozgrzewającą herbatkę, kiedy wracasz zmarznięta do domu; pobiegnie rano do piekarni po pachnące i ciepłe bułeczki; otuli Cię kocem jak padniesz ze zmęczenia; ogarnie mieszkanie, kiedy Ty dłużej zostajesz w pracy… To właśnie jego -KOCHAM CIĘ! Przecież mógłby położyć się w kapciach, z pilotem w ręku na kanapie i czekać aż przyjdzie jego księżniczka do zadań specjalnych. Ale on tymi małymi gestami coś Ci mówi, czy Ty to słyszysz?

Ja nie słyszałam… Czasami dalej nie słyszę… Wciąż się tego uczę, dzień po dniu… 

 

P.S. To zdjęcie było zrobione 3 lata temu… Byliśmy znów razem, choć jeszcze 2 miesiące wcześniej uczyliśmy się być osobno… Dokonaliśmy podobno rzeczy niemożliwej… Wróciliśmy do siebie po separacji… Czy od tej pory nasz związek był słodki jak landrynki? Nie… Przyszły kolejne burze… Ale cały czas uczymy się dryfować na tej naszej szalupie także podczas burz… Gdzie dopłyniemy? Czy razem? To tylko zależy od nas samych.