Matka (nie)Polka

Matka (nie)Polka

Nie jestem, nie byłam i nie będę mamą idealną.

Zewsząd zalewaja nas obrazy mam idealnych. Mam, które są jak RoboCop – niezniszczalne przez 24 godziny na dobę, uśmiechnięte jak Joker z „Batmana” i mająca dziesięć par rąk jak Inspektor Gadżet. Mam, które są na każde zawołanie dziecka. Mam, które mają szczęśliwe, kochające się rodziny. Mam pozbawionych problemów…

Ta wtłaczana wizja mamy perfekcyjnej potrafi nieźle namieszać nam w głowach. Przyznam szczerze, że czasami i ja mam chwilę słabości, w której porównuję się do nieskazitelnego portretu mamy pokazywanego w mediach. Przeszywa mnie wówczas ogromny smutek.

Wiadomo, dla naszych dzieci chcemy jak najlepiej, a że nie zawsze wychodzi tak jakbyśmy chciały, to już inna sprawa… Czasami mam wrażenie, że poniosłam porażkę – swoją osobistą, matczyną… To czego chciałam zaoszczędzić mojemu synowi i tak się stało, mimo że wydawało mi się, że robię wszystko, by temu zapobiec…

Jak miałam 20 lat chciałam, by moje dziecko miało młodą, atrakcyjną mamę, która zrozumie jego rozterki i będzie jego przyjaciółką. Chciałam, by miało kochającą sie rodzinę, ciepły dom i czuło się kochane. Chciałam, by niczego mu nie brakowało. By czuło się ważne i wolne. Chciałam, by mogło żyć własnym życiem i reaizowało swoje marzenia.

Cóż… Robiłam wszystko, by tak było. Po drodze popełniłam ogrom błędów… Wtedy wydawało mi się, że postępuję dobrze, dla dobra mojego dziecka. Moje zasoby wtedy były jakie były. Dziś z perspektywy czasu wiele rzeczy zrobiłabym inaczej. Dziś mam inną wiedzę, inne doświadczenie życiowe.

Co bym zmieniła?
Poświęcała więcej czasu dziecku. Mniej pracy – więcej zabaw.
Kupiłabym duży stół, przy którym wszyscy moglibyśmy zjeść współny posiłek.
Dużo więcej bym z nim rozmawiała…

Czasu nie cofnę. Czy to oznacza, że nie mogę już nic zrobić i mam żyć z poczuciem porażki? Nie! Dziś cały czas mogę dać więcej mojego czasu mojemu dziecku, zjeść wspólnie posiłek, więcej rozmawiać. Mogę pokazać mu jak bardzo go wspieram w jego wyborach. Jak jest dla mnie ważny. Mogę go przytulić mimo jego 22 lat. Fakt, nie jest to łatwe w tym wieku, ale jest możliwe!

Kilka dni temu usłyszałam, że powinnam być z siebie dumna, bo wykonałam kawał dobrej roboty wychowując syna. Popłakałam się. Nikt mi nigdy tego nie powiedział… Całe życie wyrzucałam sobie co zrobiłam źle, a otoczenie nie wyprowadzało mnie z błędu…

Być może też masz podobne rozterki jak ja. Może zarzucasz coś sobie latami, że nie tak miało być. Może uważasz, że jesteś złą mamą. Może płaczesz czasami do poduszki, bo Twoja wizja idealnej rodziny legła w gruzach. Być może nigdy, nikt Ci tego nie powiedział, więc mówię ja:

❤️ Wykonałaś kawał dobrej roboty! Bądź z siebie dumna ❤️

Bycie mamą nie jest wcale takie proste. Nie ma dwóch tych samych mam. Każda z nas ma swoją historię, otoczenie w jakim żyje, swoje marzenia, troski i obawy. Nie ma zatem idealnego przepisu na perfekcyjną mamę. Tego nie uczą w szkołach, z tą wiedzą się nie rodzimy. Samodzielnie metodą prób i błędów uczymy się siebie w nowej roli i uczymy się swoich dzieci. Mamy prawo popełniać błędy. To nic złego.

Pamiętaj, dziecko nie chce byś była perfekcyjna. Ono pragnie byś po prostu była!

Z całego serducha ściskam Cię cudowna mamo :)