Kochane zdrowie czyli… poranki na “kacu”

Kochane zdrowie czyli… poranki na “kacu”

Dryyyn!!! – dzwoni budzik. Wstaję ledwo żywa. Kręci mi się w głowie, jestem słaba. Wyglądam jakbym nieźle popiła wczorajszego dnia… W zasadzie nie piję alkoholu… Sporadycznie. Nie piłam wczoraj…

Moje poranki wyglądają tak już od dłuższego czasu. Do tego dochodzą nocki, podczas których budzę się po kilka razy…

Dzionki też nie są lepsze. Zmęczenie towarzyszy mi cały czas. Kiedy chcę uzupełnić pokłady energetyczne i coś zjem, momentalnie chce mi się spać. To tak jakby ktoś wyłączył mi dopływ energii.

Puchnę. Z każdym dniem widzę jak moje ciało pokrywa dodatkowa warstwa tłuszczu. Wyglądam jak nabrzmiała pomarańcza… Jem bardzo niewiele. Diety nie działają.

Coś jest nie tak… Trochę poczytałam co wujek google o tym myśli ;)Wyszło, że albo mam Hashimoto, albo insulinooporność…

Planuje wizytę u dietetyka… To już kolejne podejście. Znajomi pukają się w czoło i mówią: Po co Ty się chcesz odchudzać! Dobrze wyglądasz! Ale ja wiem, że coś nie gra. Może moja bezmięsna dieta się nie sprawdza?

Konsultuję telefonicznie wizytę i dostaje listę badań do wykonania. Lista jest spora… Morfologia, lipidogram, potas, sód, B12, żelazo, T3,T4, anty TPO, kwas foliowy, insulina, glukoza, krzywa cukrowa, aspat, alat, amylaza, białko…

Grzecznie oddaję krew i czekam na wyrok.
Wyniki w miarę OK… Tylko krzywa cukrowa i trójglicerydy odstają od normy.

Już wiem, to nie Hashimoto. Ufff…

Teraz pozostaje je skonsultować z dietetykiem. Bardzo miła pani dietetyk robi ze mną wywiad i ogląda wyniki. To insulinooporność – słyszę. Dokładnie tłumaczy na czym ona polega i co musimy zrobić. Ufam jej. Widać, że wie co mówi i robi.

.

.

.

To było ponad 2 lata temu. Dietę trzymałam 2 miesiące… Potem był wyjazd do Meksyku. Wróciłam do kraju, ale nie do diety… Wiesz jak to jest… Potem były święta, urodziny, walentynki… Wypadłam z rytmu i mój zapał opadł niczym żółty, jesienny liść na ziemię.

Tydzien temu podjęłam kolejna próbę. Mój organizm zaczął strajkować coraz bardziej, a wizja cukrzycy jakoś nie bardzo mi pasowała.

Od tygodnia nie jadłam nic słodkiego… Ja – pogromca Haribo, czekolady i makowca. Jem tylko 3 posiłki dziennie – zawsze ciepłe. Łatwo nie jest, bo dieta jest dosyć absorbująca jeśli chodzi o gotowanie, a umówmy się Magdą Gessler nigdy nie byłam ;) Nudzi mnie stanie przy garach, można tyle innych rzeczy zrobić w tym czasie… Ale nie poddaję się. Gotuję dla mojego zdrowia. Obym wytrwała.Proszę trzymaj za mnie kciuki :)

Jeśli widzisz u siebie podobne objawy, koniecznie zrób badania i skonsultuj je z lekarzem. Zaufanym lekarzem.

Insulinooporność oznacza obniżoną wrażliwości organizmu na działanie insuliny – hormonu odpowiedzialnego za regulację poziomu cukru we krwi. Insulinooporność jest bardzo niebezpieczna, ponieważ może doprowadzić do rozwoju cukrzycy typu 2 i chorób układu sercowo-naczyniowego.

Teraz Ty zadbaj o siebie, a ja będę Ci mocno kibicowała, abyś w tym wytrwała.