Perfekcjonizm. Czy idealnie = perfekcyjnie?

Kobieta dekoruje pędzelkiem niebieski tort.. Czysty perfekcjonizm.

Perfekcjonizm. Czy idealnie = perfekcyjnie?

Słowo perfekcjonizm/perfekcyjnie często zastępujemy słowem idealnie. Przyznasz, że na pierwszy rzut oka, to tożsame wyrazy, jednak diabeł jak zwykle tkwi w szczegółach.

Wiele osób uważa, że bycie perfekcjonistą to dobra cecha. Podziwiamy osoby, które za wszelką cenę realizują swoje cele. Pracodawcy są bardziej przychylni pracownikowi, który jest skrupulatny do bólu i chce jak najlepiej wykonać powierzone mu zadanie. Wiadomo taki pracownik to skarb! Czy aby jednak na pewno?

Wśród ochów i achów nad perfekcjonistami, pojawiają się także głosy, mówiące, że bycie perfekcjonistą to coś złego. Ciekawe dlaczego?

Przyznam szczerze, że kiedyś sama miałam mętlik w głowie w tym temacie. Sama jestem perfekcjonistką – „diagnoza” postawiona kilka lat temu. Tak, tak. Człowiek nie rodzi się perfekcjonistą. Człowiek się w niego przepotwarza na przestrzeni swojego życia. Zdradzę Ci więcej. Możesz być perfekcjonistką w domu, a w pracy już niekoniecznie. Dlatego tak ciężko nam go zdiagnozować.

Mój perfekcjonizm ujawnił się, kiedy postanowiłam zmienić branżę zawodową. Na początku uważałam to za mój atut. Dbałam o każdy, najmniejszy szczegół, chciałam by moja usługa była na jak najwyższym poziomie. Z czasem jednak zauważyłam, że coś w tym wszystkim nie gra…

Dawałam z siebie wszystko, dopieszczałam do granic absurdu rzeczy, które miały wyjść spod moich rąk. Potrafiłam zastanawiać się pół dnia na odcieniem koloru fioletowego na stronie www. Kiedy pytałam ludzi wokoło, który odcień lepszy, oni nawet nie byli w stanie wyłapać różnicy, ja ją widziałam, bo skupiłam się na mikro-szczegółach. Ślęczałam długimi godzinami, nad prostymi zadaniami (bynajmniej nie z braku umiejętności). Moja praca mnie pochłonęła całkowicie zabierając moje prywatne życie. Zauważyłam, że zamiast iść do przodu, zaczęłam stać w miejscu… A przecież tyle robiłam!

Potem pojawiało się wokół mnie coraz więcej gremlinów szepczących mi do ucha:

– Daj sobie z tym spokój, jesteś beznadziejna, są tacy co zrobią to lepiej. Szkoda Twojej fatygi. Może za kilka lat będziesz się do tego nadawała, ale na razie sobie odpuść…

Więc chodziłam na kolejne szkolenia, do kolejnych trenerów, specjalistów… Nieustannie pogłębiałam swoją wiedzę, by być jeszcze lepszą w tym co robię i jak robię. Wciąż miałam niedosyt. Efekt był ten sam. Nie posuwałam się naprzód, za to zaczęłam sabotować swoje działania. Pojawiło się wtedy w moim słowniku słowo prokrastynacja. Gdzieś z oddali dochodziły nieśmiałe głosy mówiące, że robię dobrą robotę. Nie słuchałam, jazgot gremlinów był dużo głośniejszy.

Kiedy moje życie prywatne runęło w gruzach, poczułam się jakby dostała obuchem w głowę. Włączyło się racjonalne myślenie. Przeanalizowałam moje działania oraz opinie innych o mnie – perfekcjonistce. Dla większości ludzi byłam wzorem do naśladowania – zawsze aktywna, działająca, mająca wysokie standardy. Niby byłam taka dobra, a oczekiwanych wyników nie miałam. Zauważyłam, że coś tu się kupy nie trzyma. Zaczęłam dużo czytać o perfekcjonizmie, wydajności, skuteczności w działaniu. Zrozumiałam jakie mechanizmy przejęły kontrole nade mną, dzięki czemu łatwiej było mi stawić im czoła.

Dziś się śmieję, że jestem perfekcjoholiczką. Bo perfekcjonizm kojarzy mi się z alkoholizmem, który jest z Tobą już na zawsze. Wiesz, że jesteś alkoholikiem, nie pijesz dla swojego zdrowia. Czasami jednak masz cięższy dzień, kiedy jakaś pierdoła uaktywnia całą machinę i znów perfekcjonizm stoi u progu twych drzwi. Super jeśli masz tego świadomość i wiesz co robić. Gorzej kiedy wracasz do punktu wyjścia.

Wczoraj moja znajoma na FB napisała, że właśnie mijają 4 lata od jej startu w biznesie. Zaczynałyśmy razem, a w zasadzie ja nawet zaczęłam wcześniej. Ona świętuje dziś sukces. Ja… No cóż nadrabiam stracony czas. Ujarzmiłam mój perfekcjonizm, i dziś to on jest na moich usługach, a nie ja na jego. Fakt mam też słabsze dni, ale potrafię je wyłapać i się zdyscyplinować. Wiem jak! Postanowiłam podzielić się moją wiedzą i doświadczeniem z Tobą. Skoro mi się udało wyjść z tego bagienka, to i Tobie się uda! Sprawdź TUTAJ czy perfekcjonizm miesza Ci w głowie. Gotowa na nowe wyzwanie?