Jak pomagając innym, pomogłam tak naprawdę sobie

Jak pomagając innym, pomogłam tak naprawdę sobie

 

Dziewiąta rano. Jak zwykle wcinam śniadanie przed telewizorem.
Nie mam sypialni. Mój salon jest moją sypialnią, pokojem dziennym i biurem w jednym.
„Dzień dobry TVN” jak co dzień gości w moim domu. Kanapka z pomidorem smakuje jak zawsze. Pies siedzi przy mnie. Robi oczy jak kot ze „Shreka” i prosi o kawałek chleba. Dzień jak co dzień.
Nagle moją uwagę przykuwa drobna blondynka, która opowiada o organizacji pomagającej bezrobotnym kobietom. Od kilku lat mam dobrą pracę, dlaczego zatem jej słucham?
Docierają do mnie słowa: „Budujemy oddział międzynarodowej organizacji w Polsce. Wszystkie zainteresowane osoby, które chcą pomagać innym, serdecznie zapraszam do Świętochłowic na spotkanie organizacyjne”. O kurczę! To niemal za rogiem!
Niewiele myśląc, biorę do ręki telefon i wykręcam numer widniejący na ekranie.
– Dzień dobry – mówię. – Chciałabym wziąć udział w spotkaniu organizacyjnym Stowarzyszenia Dress for Success. Kiedy, gdzie i o której godzinie się odbędzie?

Tym oto sposobem już po kilku dniach zostałam wolontariuszką stowarzyszenia. Już pierwszego dnia zaczęłam odpisywać na listy osób, które prosiły o naszą pomoc. To było niesamowite uczucie. Dostałam skrzydeł. Kto by pomyślał, że bezinteresowna pomoc innym może odmienić także moje życie…

To było 8 lat temu… Dzięki Dress for Success Poland poczułam sie kims ważnym, potrzebnym i wartościowym. Z zakompleksionej kobiety powoli stawałam się kobietą pewną siebie i swojej wartości. Podczas pracy w stowarzyszeniu poznałam mnóstwo cudownych kobiet. Pewnie z większością z nich nie byłoby mi dane nigdy zamienić choćby słowa, a dzięki wolontariatowi miałam okazję, nie tylko zrobić sobie z nimi zdjęcie, ale mogłam potańczyć wspólnie w magicznym kręgu, zjeść wspólne śniadanie, czy być ich szoferem i spędzić czas na miłej pogawędce podczas podróży. A przede wszystkim mogłyśmy wspólnie zrobić coś dobrego dla innych kobiet. Chłonęłam każdą taką znajomość jak gąbka wodę. Zaraziłam się pomaganiem innym i tak mi zostało do dzisiaj

Dziś wspieram kobiety, które cały czas tkwią w swej przeszłości i nie potrafią ruszyć do przodu, a życie przelatuje im niepostrzeżenie przez palce. Pokazuję im jak zamknąć za sobą drzwi przeszłości i nie przegapić swojego życia

A Ty w jakim miejscu jesteś? W „było” , „jest” czy „będzie”? Podziel się w komentarzu

P.S. Niezłą mam stylówkę, prawda? Patrząc na zdjęcia sprzed lat (złośliwi mówią sprzed kilku kilogramów ;)), coraz bardziej przychylam się do stwierdzenia, że kobieta jest jak wino, im strasza tym lepsza ;) Tylko Martyny Wojciechowskiej to stwierdzenie nie dotyczy, ona cały czas piękna i młoda

0