Determinacja niejedno ma imię

Determinacja niejedno ma imię

W miniony czwartek zaszalałam i wyjechałam na 4 dniowy urlop Bajka! 4 dni laby. Jak to zawsze mam w zwyczaju, komórke służbową wyłączyłam i zostawiłam w domu. Na urlopie mam jedną zasadę: Żadnych służbowych telefonów i odbierania służbowej skrzynki mailowej. Świat się nie zawali, korporacja przetrwa a ludzie przeżyją Ba! Śmiem nawet stwierdzić, że to zmobilizuje ich, do większej samodzielności, która w późniejszym czasie może okazać się na wage złota

To wszystko z troski o mój zasłużony święty spokój.
Jednym słowem postawa godna polecenia Pozornie…

Bo nie do końca odciełam się od świata Miałam przecież komórkę prywatną, no i mojego ukochanego maca W dalszym ciągu mogłam np. kontrolować, co tam dzieje się u Boskiej w social mediach

Pech chciał (a może szczęście), że otwarłam Facebooka w nieodpowiednim momencie… Wiesz jak to jest, jadę i widzę pola, pola i pola… Myślę sobie, a niczego ciekawego na horyzoncie na razie nie ma, zerknę co tam w świecie słychać

Otwieram FB i bach! Przed oczami mam informację, że właśnie organizuje się genialna impreza, na której za zupełną darmochę mogę pojawić się z „Bosko nieidealna” Żyć nie umierać!

Na jednym wdechu czytam dłuuugiego posta. Oczami wyobraźni widzę siebie udzielajacą wywiadu miejscowej prasie, obok tłumy ludzi, a za moimi plecami „Bosko nieidealna” uśmiechająca się do przyszłych czytelników.
O tym marzyłam! Cudne miejsce, fajny koncept imprezy, magiczne miasto. Jadę!

Tzn. kiedy „dojechałam” do końca posta pojawiła się jedna przeszkoda… Książki musiały zostać wysłane max. do soboty… Był czwartek ok. 12.30… Ja 154 km od domu, a 68 km do celu… Książek w takiej ilości przy sobie brak… 2 szt. to o 28 szt. za mało…

Nie poddaje się! Szybko główkuję, kto dysponuje taką ilością moich książek. Mam! Dopytuję jeszcze dla bezpieczeństwa, czy książki mają mieć datę nadania do 16 czerwca, czy mają być fizycznie na miejscu. Fizycznie na miejscu – to nieco komplikuje sprawę…

Dzwonię:
– Słuchaj, potrzebuje przysługi. Mógłbyś wysłać karton moich książek, jeszcze dzisiaj kurierem?
– Nie ma problemu.
– Super! Zamawiam zatem kuriera!

Alleluje! Jestem uratowana Zamawiam kuriera…
„Paczka zostanie odebrana w kolejnym dniu roboczym, czyli w piątek”. Marne szanse, że dotrze do soboty Rezygnuję z zamówienia.

Negocjuję jeszcze z organizatorem wysyłkę w późniejszym terminie, biorę ich na litość… że właśnie wyjechałam, że za późno doczytałam posta, że bardzo bym tam chciała być, itd. Bez skutku. Zasady to zasady.

Piszę komentarz pod postem, że jednak nie tym razem, pozostaje mi impreza na jesień… Zrobiłam wszystko co mogłam. Poruszyłam niebo i ziemię. Trudno.

Po kilku godzinach dostaję prywatną wiadomość:
– Widzę, że bardzo Pani chce wziąć udział w naszym evencie? Dla pani zrobię wyjątek i zaczekam na książki do poniedziałku

Euforia! Będę tam! Udało się!

📣📣📣 Pamiętaj! 📣📣📣

Jeśli o coś walczysz, walcz do końca. Nie poddawaj się po pierwszej, przegranej bitwie. Pomyśl, co możesz zrobić jeszcze, co możesz zrobić inaczej, kto może ci pomóc. Jeśli wykorzystasz cały swój arsenał, ale mimo to nie osiągniesz zamierzonego celu i tak będziesz wygrana!
Będziesz mogła z duma spojrzeć w lustro i powiedzieć:

Zrobiłam wszystko co mogłam zrobić, widać to nie ten czas, nie to miejsce.

Kto wie, może przewrotny los to dostrzeże i da Ci kolejną szansę?

0